Lufthansa w AirBnB!

Jakiś czas temu pisałam o Lufthans’ie jako o linii lotniczej, której historia mnie powala. Nie zamierzam popadać w monotonię i pisać tylko o jednym przewoźniku lotniczym, natomiast wejście lotnictwa w swoiste „hotelarstwo” jest czymś dość niezwykłym. W końcu to pierwszy taki przypadek w historii, połączenia siły portalu z noclegami i nocy w chmurach. Dotąd tylko KLM oferowały się w AirBnB, zaś one dawały tylko noc w samolocie na lotnisku. Bez lotu. Lufthansa poszła o krok dalej i zaoferowała klientom nocleg z prędkością 910km/h.

c

Lufthansa doceniła popularność serwisu AirBnB  i sama zadecydowała się do niego dołączyć. Założyła ona konto i od tamtego czasu sprzedaje bilety, jako nocleg la 1 osoby w chmurach. Bilet ten obejmuje przelot w obie strony z Frankfurtu do Nowego Jorku. Jakby się mogło zdawać – to nie tylko kolejna forma reklamy dla firmy, ale i też promocja dla pasażera. Wiadome jest, że cena biletów lotniczych w danym terminie może być różna, w zależności od tego jak wcześnie się dany bilet kupi. W serwisie AirBnB jest to niezmienne – 3147zł za noc za podróż w obie strony. W cenę wliczone są 2 sztuki bagażu, natomiast nie ma możliwości anulowania biletu po zakupie.

Warunkiem skorzystania z tej promocji, jest minimalny pobyt w Nowym Jorku o długości 4 dni. Dodatkowo trzeba się spieszyć, ponieważ na obecną chwilę promocja ta ma trwać do 15 grudnia 2016r. Zakup biletu w tym serwisie jest dla klasy premium economy w samolicie Boeing B747, którą można podejrzeć na filmie znajdującym się poniżej:

Reklamy

Miej w głowie podróż!

Chcąc czegoś dokonać, potrzebujemy odpoczynku. Praca miesiącami bez wytchnienia nawet do porannej kawy, będzie mało owocna. Będzie się miesiącami wydłużać. Całą sobą jestem zwolenniczką podróży, stąd też między innymi latanie się u mnie wzięło, ale ja dziś nie o lataniu stricte, lecz o podróżowaniu.

Podróżowanie pod każdym względem daje nam same korzyści. Choćby w tej lekko przytoczonej sytuacji przeze mnie na wstępie – ciągła praca jest mało efektywna, a to znakomity sposób na odseparowanie się od niego. Z dala od domu nic nie będzie korciło. Wychodząc na miasto, nie będzie się chciało załatwić czegoś w urzędzie, bo to przecież jest przy okazji. Nie zboczy się też do biura czy biblioteki, po kolejne podręczniki. Jasne, że można dużo zdalnie przez Internet załatwić, ale to już tylko od nas zależy, jak korzystamy z technologii. W takiej sytuacji brak czasu jest dość słabą wymówką. Podróż, to wbrew temu co może nam się w pierwszej chwili kojarzyć, nie muszą być wakacje all inclusive załatwione przez biuro podróży na 2 tygodnie po drugiej stronie świata. Dzisiaj, chcąc obcować tylko w miastach, bez brania kredytu, da się na kilka dni [ba! nawet na kilka godzin] wylecieć do obcego miasta, czy nawet państwa. Do takich celów najlepszą dla mnie stroną pomocną w szukaniu tanich biletów, jest zapewne dobrze znane skyscanner. Nie dość, że można wybrać miejsce docelowe „everywhere”, to jeszcze z poziomu komputera, można wybrać widok tabeli, gdzie za pomocą słupków statystycznych jesteśmy wstanie zobaczyć rozkład cen dla danej destynacji, w zależności od dnia. Bilety momentami są tak tanie, że nawet jadąc pociągiem z najlepszą ulgą nie przebędzie się tego odcinka w tak niskiej cenie. A nocleg? Nic prostszego. Wystarczy wejść na AirBnB i wybrać odpowiednią dla nas opcję. Pokój, czy całe mieszkanie w niskiej cenie, ale bez utraty jakości nocy nie jest tutaj żadnym problem. Serwis ten, poza naprawdę atrakcyjnymi ofertami, daje też możliwość tańszych nocy, przez linki z polecenia – gdy ktoś wejdzie w Wasz link, zyskujecie dodatkowe pieniądze na Waszym koncie do wykorzystania na rezerwacje w tym serwisie. Jak dla mnie, jest to opcja win-win.

Tego typu podróżowanie, w obce miasto jest najlepszą dla mnie opcją. Odrywam się w ten sposób od normalnego rytmu życia, tym samym resetuje umysł od natłoku spraw, które mam. Poznaje miasto, inne od własnego. Nie noszę ze sobą turystycznych broszur „must see”, bo wolę błądzić ulicami miasta, niż stać w kilometrowej kolejce do czegoś typowo turystycznego. Napić się kawy z okolicznej kawiarni, czy posłuchać swojej muzyki na moście przy zachodzie słońca.Ta forma to maksimum dla mnie resetu, wypoczęcia i czystego szczęścia. A jak się w to wszystko włączy aspekt lotniczy to jestem już w 7 niebie, natomiast zdaję sobie sprawę, że nie dla każdego jest to przyjemne. I ok, nie ma co się zmuszać do czegoś, czego się nie czuje. Nie można jednak zapominać, że nawet w mieście w którym mieszka się x lat są miejsca nieodkryte. Można przecież śmiało założyć słuchawki i wyjść poczuć na nowo swoje własne miasto. Kilkugodzinne takie spędzenie czasu znacząco pozwoli nam się zdystansować do problemów i spraw, które na nas czekają.

Skrzydła Krakowa – inicjatywa warta miliony

Coraz więcej wchodzi w życie społecznych inicjatyw. Społeczeństwo wychodzi ze swoich domów i zaczyna działać na rzecz lokalnych społeczności – siłownie plenerowe czy targi śniadaniowe. Jest to jak najbardziej in plus, bo w końcu zwracamy większą uwagę na to co się dzieje wokół nas i mniej ludzie zaczyna niszczyć celowo otoczenie. Nie trzeba było długo czekać, aż przyjdzie czas na lotniczy projekt…

„Skrzydła Krakowa” to projekt, który wygrał. Zakłada on 30 darmowych szkoleń szybowcowych SPL i 200 lotów widokowych nad Krakowem. Nie ma co tu dużo mówić – jedno wielka WOW. Do tego, miasto zamierza zakupić dwa szybowce, które mają być wykorzystane do szkolenia w ramach tego projektu, po czym zostać w Aeroklubie Krakowskim.

Jakikolwiek sport lotniczy, nie jest tani, by każdy mógł go uprawiać. Dlatego tym bardziej fajnie, że przeszedł ten projekt umożliwiający postawienie swoich pierwszych kroków w powietrzu. Pieniądze są jak powietrze – potrzebujemy go, ale oddychanie nie jest naszym celem samym w sobie. Chcemy czegoś więcej. Tak samo z pieniędzmi – są potrzebne, ale celem samym w sobie one nie powinny być. Kraków zrozumiał to, ludzie również co pokazało głosowanie i teraz jest umożliwienie spełnienia kilkudziesięciu lotniczych marzeń. Powodzenia i wysokich lotów Wam, co zdobędą darmowe voucher’y  w Muzeum Lotnictwa w Krakowie [na zasadzie pierwszeństwa, a terminy rozdawania mają zostać podane przez media].

Różnorodność – that’s the point

Nie warto kategoryzować, który model jest lepszy czy gorszy, bo w istocie nie ma dobrego. Jeden będzie kochał życie pilota, a inny nie wyobraża sobie braku codziennego otwieranie drzwi galerii sztuki. W tym wszystkim ważne jest to, by robić i iść w stronę tego co odzwierciedla nas, a nie jakiś z „jedyny prawdziwy” model. W połączeniu z fajnymi ludźmi, którymi się będziemy otaczać i wzajemnie wspierać, niezależnie od wybranej drogi, osiągnie się sukces, przy własnej determinacji w tej całej życiowej bieganinie.

PEOPLE: mjr Mirosław Hermaszewski

27/06/2016 to dla wielu zwykły poniedziałek. Kolejny dzień tygodnia. Z jednej strony to prawda. Znów tydzień zatoczył koło i zaczął się od nowa. Natomiast warto chociażby mieć gdzieś z tyłu głowy, że jest to też rocznica,która przypomina o tym, że 38 lat temu wystartował Sojus 30. Jest to piąty załogowy lot kosmiczny, zakończony sukcesem, na pokładzie którego był Polak mjr Mirosław Hermaszewski. Do dnia dzisiejszego pozostaje on jedynym rodakiem w kosmosie. Po raz 5 z załogą udowodnił, że sky is not the limit.

Raport kosmonautów
PAP/Tadeusz ZagoŸdziński

Są ludzie, którzy pokazują każdą chwilą swojego życia pasję. Witalność jest dla nich bardzo ważna. Od najmłodszych lat był pasjonatom lotnictwa. Jak dziecko brał plecak i kładł się na nim na krześle z nogami w górze, wyobrażając sobie, że zaraz wystartuje w kosmos. Jak widać, pasja i determinacja przyczynia się bardzo do późniejszego sukcesu – w misji tej uczestniczył zaledwie 18 lat po tym, jak we wrocławskim aeroklubie odbył szkolenie szybowcowe, czyli licencja która rozpoczyna karierę lotniczą wielu późniejszych pilotów. W wieku 37 lat osiągnął to, o czym marzył jako dziecko. W takich chwilach pojawia mi się po prostu na ustach uśmiech podziwu, bo każdorazowo człowiek z planem na siebie i dążącym do niego jest godnym naśladowania. 126 razy nie musiał sobie wyobrażać „kosmicznegoi” wschodu słońca. Podczas jego 8 dniowej misji często je widział i zapewne uśmiechał się sam do siebie, że się nie poddał ani na chwilę i zobaczył w realu to, co sobie imaginował w głowie młodego chłopaka, z wielkimi marzeniami.

Na przejście na samoloty długo czekać nie trzeba było, gdyż już rok później w 1961 roku ukończył szkolenie pilotażu samolotów w Grudziądzu. Zaczynał od zajawki lotniczej, skończył na kosmosie. Chociaż stwierdzenie, że skończył w przypadku tego człowieka, jest dość nietrafionym określeniem. Mimo zakończenia kariery, nie siedzi w domu z dala od ludzi. Wystarczy zajrzeć w aktualności na jego stronie, by zobaczyć że z jednej strony jeździ na Zlot Miłośników Astronautyki, a z drugiej siedzi na nagraniu płyty dla dzieci. Jak widać – jego działalność jest duża i imponująca. Można w niej wymienić Association of Space Explorers ASE, ASTRI Polska, czy Krajową Radę Lotnictwa, a i tak nie powiedziano by o wszystkich jego działalnościach. Jednoznacznie pokazuje swoją postawą, że nie pozostaje na laurach niejako i dalej jak tylko może uczestniczy w lotniczym świecie, by był on na najwyższym poziomie.

AirEuro2016 – futbol’owa zajawka w wydaniu Lotniska Chopina

Mało kiedy naród potrafi się złączyć w  tak jednomyślny głos, jak podczas Euro. Mecze te są swoistym zawieszeniem wszelkich sporów, by na te 90+ minut krzyczeć jednym głosem. Pewnie między innymi to miało swój udział w stworzeniu jednego z tegorocznych hahstagów #ŁączyNasPiłka . I wbrew pozorom i w tak sportowym świecie jest miejsce dla lotniczego świata, co udowodniło Lotnisko Chopina w Warszawie, organizując AirEuro2016.

aireuro2016

AirEuro2016 to zabawa zorganizowana przez warszawskie lotnisko, mające na celu wyłonić zwycięskie państwo. A kto wygra to jest jedna wielka niewiadoma, bo mimo tego że rozgrywki są prowadzone w porównywalnych godzinach co rozgrywki piłkarskie, to wyniki AirEuro są w wyniku głosowania. Każdy może zagłosować za pośrednictwem fanpage’a Okęcia. Póki co, tak jak na sportowych mistrzostwach, zakończyła się faza grupowa, z której Polska również wyszła z grupy i czekamy na kolejne mecze, gdzie pierwszy będzie już 25/06 – Niemcy staną przeciwko Rumuni. Polska zagra z Rosją dzień później, 26/06 i będzie to 5 mecz w AirEuro w 1/8 finału.

Teraz „lecimy na mistrzostwa” nabiera zupełnie nowego znaczenia. Jak dla mnie, każda inicjatywa, nie wpisująca się w obowiązki lotniska, jest zawsze in plus.

InstaInspiration – Susy Sebe

Co może wyniknąć z połączenia kobiety z pasją, miłości do lotnictwa i podróżowania przez całe życie? Odpowiedź jest prosta i jednoznaczna – kobieta pilot. Jak sama o sobie pisze:

„I am Susy… a pilot, world traveler and wannabe photographer. I have been traveling all my life and will start sharing my journeys on this travel blog.”

Susy Sebe

Nie ogranicza się do samego latania i udostępniania lotniczych i podróżniczych kadrów na jej IG. Prowadzi też bloga, by dzielić się swoimi podróżami z pasjonatami tak jak ona. Jeśli można to tak nazwać – udziela się w lotniczym świecie również poprzez uczestnictwo w zdjęciach do kalendarza @aviatrixcalendar. Organizacja ta wykonuje zdjęcia to lotniczego kalendarza przy udziale samych kobiet pilotów.

Dlaczego warto ją znać i obserwować? Bo dzięki swojej pasji, daje wspaniałe kadry ze swojego lotniczego życia, a dla mnie osobiście jest niezłym motywatorem w dążeniu do celu, którym jest praca w kokpicie.

SusyThePilot – robisz to dobrze!