Skrzydła Krakowa – inicjatywa warta miliony

Coraz więcej wchodzi w życie społecznych inicjatyw. Społeczeństwo wychodzi ze swoich domów i zaczyna działać na rzecz lokalnych społeczności – siłownie plenerowe czy targi śniadaniowe. Jest to jak najbardziej in plus, bo w końcu zwracamy większą uwagę na to co się dzieje wokół nas i mniej ludzie zaczyna niszczyć celowo otoczenie. Nie trzeba było długo czekać, aż przyjdzie czas na lotniczy projekt…

„Skrzydła Krakowa” to projekt, który wygrał. Zakłada on 30 darmowych szkoleń szybowcowych SPL i 200 lotów widokowych nad Krakowem. Nie ma co tu dużo mówić – jedno wielka WOW. Do tego, miasto zamierza zakupić dwa szybowce, które mają być wykorzystane do szkolenia w ramach tego projektu, po czym zostać w Aeroklubie Krakowskim.

Jakikolwiek sport lotniczy, nie jest tani, by każdy mógł go uprawiać. Dlatego tym bardziej fajnie, że przeszedł ten projekt umożliwiający postawienie swoich pierwszych kroków w powietrzu. Pieniądze są jak powietrze – potrzebujemy go, ale oddychanie nie jest naszym celem samym w sobie. Chcemy czegoś więcej. Tak samo z pieniędzmi – są potrzebne, ale celem samym w sobie one nie powinny być. Kraków zrozumiał to, ludzie również co pokazało głosowanie i teraz jest umożliwienie spełnienia kilkudziesięciu lotniczych marzeń. Powodzenia i wysokich lotów Wam, co zdobędą darmowe voucher’y  w Muzeum Lotnictwa w Krakowie [na zasadzie pierwszeństwa, a terminy rozdawania mają zostać podane przez media].

InstaInspiration – Susy Sebe

Co może wyniknąć z połączenia kobiety z pasją, miłości do lotnictwa i podróżowania przez całe życie? Odpowiedź jest prosta i jednoznaczna – kobieta pilot. Jak sama o sobie pisze:

„I am Susy… a pilot, world traveler and wannabe photographer. I have been traveling all my life and will start sharing my journeys on this travel blog.”

Susy Sebe

Nie ogranicza się do samego latania i udostępniania lotniczych i podróżniczych kadrów na jej IG. Prowadzi też bloga, by dzielić się swoimi podróżami z pasjonatami tak jak ona. Jeśli można to tak nazwać – udziela się w lotniczym świecie również poprzez uczestnictwo w zdjęciach do kalendarza @aviatrixcalendar. Organizacja ta wykonuje zdjęcia to lotniczego kalendarza przy udziale samych kobiet pilotów.

Dlaczego warto ją znać i obserwować? Bo dzięki swojej pasji, daje wspaniałe kadry ze swojego lotniczego życia, a dla mnie osobiście jest niezłym motywatorem w dążeniu do celu, którym jest praca w kokpicie.

SusyThePilot – robisz to dobrze!

Chcieć, a móc to w lotnictwie dwie różne rzeczy

Zewsząd nam się mówi, że chcieć to móc. Wystarczy tylko pracować i iść w danym kierunku, by zrobić to co się chce. Teoretycznie rzecz ujmując tak jest. Nikt nam nie zabroni robić to czego chcemy. Jednak tak jak w każdej innej dziedzinie życia, tak i w lotnictwie każda akcja pociąga za sobą pewną reakcję, niezależnie od naszego podejścia. Jasne, że tak jest. Wszystko jest osiągalne, przy odpowiedniej motywacji i pracy na to, jednak przy tej całej naszej ambicji nie można zapominać o bezpieczeństwie. Brzmi trywialnie, a jednak nieustannie jest ono cholernie ważne. Zwłaszcza w lotnictwie, niczego nie można bagatelizować i twierdzić „a, jakoś to będzie”. Każdy lotnik chciałby po prostu latać. Przeczytać co i jak, wsiąść w samolot i oderwać się od ziemi. Do tego się dąży i to jest jak najbardziej in plus, ale mimo monotonnej niekiedy teorii i wykładów, zdaje sobie człowiek że jest to nie mniej ważne, od znajomości chociażby ograniczeń samolotu. Teoria daje nam pewne podstawy, pokazuje nowe światło, na coś co kochamy. Tak jak każdy samolot ma ograniczenia, tak i organizm człowieka nie jest niezwyciężony. Bezpieczeństwo ponad wszystko. Ponad każdą naszą ambicję i ego. Po to jest nam ta cała teoria początkowo, by bezpiecznie latać, niezależnie od tego co się stanie w powietrzu. Bo tam nie ma pobocza. Człowiek nie zatrzyma samolotu, nie zjedzie na boczny pas i nie zadzwoni po pomoc drogową. Dlatego każdy pilot przechodzi bardzo dokładne szkolenia, uczy się czasem teorii co zrobić z samolotem w awaryjnej sytuacji, tylko po to by zachować bezpieczeństwo. Niestety, mimo tego, że tak wiele się o tym mówi, pokazuje nie tylko przyjemne aspekty latania, są tacy którzy zapominają o zdrowym rozsądku. W powietrzu nie ma miejsca na brawurę i ego. Skoro  dany etap zabrania jakiegoś manewru, oznacza to że nie można przymknąć oka na to.

Żeby to dokładnie unaocznić, weźmy na warsztat do przeanalizowania taką sytuację. Młody pilot, który kilka miesięcy temu zdobył pierwszą licencję turystyczną PPL(A). Mimo dość sporego nalotu w tak krótkim czasie, zdarza mu się zrobić coś źle mimo braku doświadczenia. Bierze samolot by oderwać się od problemów przyziemnych i na chwilę odstresować. Zdaje się być wszystko ok. W końcu ma do tego prawo, więc szkoda by było z tego nie skorzystać. W pewnym momencie, w niekontrolowanej strefie zaczyna robić korkociągi. Bo jest zdenerwowany. Bo coś nie poszło po jego myśli. Super, że wie jak je zrobić, że potrafi bezpiecznie z niego wyprowadzić, ale c’mon! Nie dość, że robi je na samolotach które nie są do tego typu latania przystosowane, to jakby nie patrzeć i nie próbować jego licencja nie pozwala na tego typu sprawy. Niezależnie od tego co by chciał. Nie jest to wynikiem nieprzychylności władz, bo jak już wspomniałam na pierwszy miejscu stawiać się powinno bezpieczeństwo. Doskonale rozumiem ambicje i chęci do robienia czegoś więcej poza lotem z punktu do punktu. Od tego właśnie jest licencja akrobacyjna, gdzie nikt nie będzie krytykował zrobienia kilku korków. Od tego właśnie była wcześniejsza teoria i loty z instruktorem, a następnie egzamin państwowy w ULCu, by móc uogólniając, zabawić się samolotem, a nie tylko zrobić zwykły przelot z A do B. Natomiast nie może być przyzwolenia na robienie akrobacji  bez odpowiednich uprawnień i doświadczenia odpowiedniego. Nie wynika to ze złej woli kogokolwiek, tylko z szerszego patrzenia na lotnictwo i brania mocno pod uwagę bezpieczeństwa lotu. Tak, by nikomu nic się nie stało. By bezpiecznie wylądować i móc wrócić do przyziemnego życia, bez żadnych problemów.

Reasumując, bawmy się lotnictwem. Czerpmy z niego ile się da, ciesząc się nim jak małe dzieci w sklepie z zabawkami, ale  nie zapominajmy przy tym wszystkim o bezpieczeństwie. Powietrze nie wybacza. Jeden mały błąd, może mieć ogromne skutki.