Skrzydła Krakowa – inicjatywa warta miliony

Coraz więcej wchodzi w życie społecznych inicjatyw. Społeczeństwo wychodzi ze swoich domów i zaczyna działać na rzecz lokalnych społeczności – siłownie plenerowe czy targi śniadaniowe. Jest to jak najbardziej in plus, bo w końcu zwracamy większą uwagę na to co się dzieje wokół nas i mniej ludzie zaczyna niszczyć celowo otoczenie. Nie trzeba było długo czekać, aż przyjdzie czas na lotniczy projekt…

„Skrzydła Krakowa” to projekt, który wygrał. Zakłada on 30 darmowych szkoleń szybowcowych SPL i 200 lotów widokowych nad Krakowem. Nie ma co tu dużo mówić – jedno wielka WOW. Do tego, miasto zamierza zakupić dwa szybowce, które mają być wykorzystane do szkolenia w ramach tego projektu, po czym zostać w Aeroklubie Krakowskim.

Jakikolwiek sport lotniczy, nie jest tani, by każdy mógł go uprawiać. Dlatego tym bardziej fajnie, że przeszedł ten projekt umożliwiający postawienie swoich pierwszych kroków w powietrzu. Pieniądze są jak powietrze – potrzebujemy go, ale oddychanie nie jest naszym celem samym w sobie. Chcemy czegoś więcej. Tak samo z pieniędzmi – są potrzebne, ale celem samym w sobie one nie powinny być. Kraków zrozumiał to, ludzie również co pokazało głosowanie i teraz jest umożliwienie spełnienia kilkudziesięciu lotniczych marzeń. Powodzenia i wysokich lotów Wam, co zdobędą darmowe voucher’y  w Muzeum Lotnictwa w Krakowie [na zasadzie pierwszeństwa, a terminy rozdawania mają zostać podane przez media].

Reklamy

PEOPLE: mjr Mirosław Hermaszewski

27/06/2016 to dla wielu zwykły poniedziałek. Kolejny dzień tygodnia. Z jednej strony to prawda. Znów tydzień zatoczył koło i zaczął się od nowa. Natomiast warto chociażby mieć gdzieś z tyłu głowy, że jest to też rocznica,która przypomina o tym, że 38 lat temu wystartował Sojus 30. Jest to piąty załogowy lot kosmiczny, zakończony sukcesem, na pokładzie którego był Polak mjr Mirosław Hermaszewski. Do dnia dzisiejszego pozostaje on jedynym rodakiem w kosmosie. Po raz 5 z załogą udowodnił, że sky is not the limit.

Raport kosmonautów
PAP/Tadeusz ZagoŸdziński

Są ludzie, którzy pokazują każdą chwilą swojego życia pasję. Witalność jest dla nich bardzo ważna. Od najmłodszych lat był pasjonatom lotnictwa. Jak dziecko brał plecak i kładł się na nim na krześle z nogami w górze, wyobrażając sobie, że zaraz wystartuje w kosmos. Jak widać, pasja i determinacja przyczynia się bardzo do późniejszego sukcesu – w misji tej uczestniczył zaledwie 18 lat po tym, jak we wrocławskim aeroklubie odbył szkolenie szybowcowe, czyli licencja która rozpoczyna karierę lotniczą wielu późniejszych pilotów. W wieku 37 lat osiągnął to, o czym marzył jako dziecko. W takich chwilach pojawia mi się po prostu na ustach uśmiech podziwu, bo każdorazowo człowiek z planem na siebie i dążącym do niego jest godnym naśladowania. 126 razy nie musiał sobie wyobrażać „kosmicznegoi” wschodu słońca. Podczas jego 8 dniowej misji często je widział i zapewne uśmiechał się sam do siebie, że się nie poddał ani na chwilę i zobaczył w realu to, co sobie imaginował w głowie młodego chłopaka, z wielkimi marzeniami.

Na przejście na samoloty długo czekać nie trzeba było, gdyż już rok później w 1961 roku ukończył szkolenie pilotażu samolotów w Grudziądzu. Zaczynał od zajawki lotniczej, skończył na kosmosie. Chociaż stwierdzenie, że skończył w przypadku tego człowieka, jest dość nietrafionym określeniem. Mimo zakończenia kariery, nie siedzi w domu z dala od ludzi. Wystarczy zajrzeć w aktualności na jego stronie, by zobaczyć że z jednej strony jeździ na Zlot Miłośników Astronautyki, a z drugiej siedzi na nagraniu płyty dla dzieci. Jak widać – jego działalność jest duża i imponująca. Można w niej wymienić Association of Space Explorers ASE, ASTRI Polska, czy Krajową Radę Lotnictwa, a i tak nie powiedziano by o wszystkich jego działalnościach. Jednoznacznie pokazuje swoją postawą, że nie pozostaje na laurach niejako i dalej jak tylko może uczestniczy w lotniczym świecie, by był on na najwyższym poziomie.

Igrzyska marzeń

Warto marzyć, niezależnie od głosów wokół. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie demotywował, by samemu nie wyjść na mniej ambitnego człowieka. Ale marzenia warunkują nasze cele. Dzięki nim stajemy się w pewien sposób lepsi, a realizacja ich staje się jeszcze większym motorem do działania i coraz to nowszych celów. Kto będzie walczył o nie – ten wygra. So, let’s play the game. Czas. Start.

Follow my blog with Bloglovin